Nie jestem zwolenniczką produktów 2w1 czy nawet 3 lub 4w1. Zwykle jak coś jest do wszystkiego, okazuje się być... do niczego. Ale będąc mocno zmotywowaną, by wreszcie znaleźć krem idealny, postanowiłam dać szansę produktowi Tołpy.
Jak często
my, posiadaczki cer kapryśnych i problematycznych, stajemy przed wyborem -
nawilżać czy matować? Jak znaleźć krem, po którym nasz makijaż nie spłynie beztrosko w ciągu godziny?
Wszystkie znamy stary dobry schemat pielęgnacji; oczyszczać, tonizować, nawilżać. Ale równie dobrze wiemy, że ten sam schemat często zwyczajnie się nie sprawdza (i kompletnie zawodzi w przypadku mojej cery). Teraz, kiedy nadeszły chłodniejsze dni, a słońca jak na lekarstwo, uznałam, że nadeszła pora na kolejną kurację kwasami (o tym, czego dokładnie używam, w jakich stężeniach i jak długo, napiszę w osobnym poście). A gdy do gry wkraczają mocni zawodnicy, muszę przyznać - bez choćby odrobiny nawilżenia; moja cera zaczyna się buntować. Postawiłam więc sobie za zadanie znależć produkt, który delikatnie nawilży, ale nie pozostawi na mojej skórze nieprzyjemnej powłoki. Po dogłębnej analizie recenzji na KWC zdecydowałam się na krem Tołpa strefa t, matujący krem nawilżający lekki.
Wszystkie znamy stary dobry schemat pielęgnacji; oczyszczać, tonizować, nawilżać. Ale równie dobrze wiemy, że ten sam schemat często zwyczajnie się nie sprawdza (i kompletnie zawodzi w przypadku mojej cery). Teraz, kiedy nadeszły chłodniejsze dni, a słońca jak na lekarstwo, uznałam, że nadeszła pora na kolejną kurację kwasami (o tym, czego dokładnie używam, w jakich stężeniach i jak długo, napiszę w osobnym poście). A gdy do gry wkraczają mocni zawodnicy, muszę przyznać - bez choćby odrobiny nawilżenia; moja cera zaczyna się buntować. Postawiłam więc sobie za zadanie znależć produkt, który delikatnie nawilży, ale nie pozostawi na mojej skórze nieprzyjemnej powłoki. Po dogłębnej analizie recenzji na KWC zdecydowałam się na krem Tołpa strefa t, matujący krem nawilżający lekki.
Na początek
przyjrzyjmy się, jakie działanie deklaruje producent:
Nasz dermokosmetyk
przywraca równowagę między przetłuszczającymi i przesuszonymi partiami twarzy.
Normalizuje wydzielanie sebum i zapobiega błyszczeniu się skóry. Ogranicza
powstawanie zaskórników i zwęża rozszerzone pory. Łagodzi podrażnienia i
nawilża. Wygładza i długotrwale matuje.
Krem:*
- długotrwale
matuje
- nawilża i
wygładza
- łagodzi
podrażnienia i przyspiesza regenerację mikrouszkodzeń
*badania
dermatologiczne na grupie 30 osób
Dla
zainteresowanych skład:
Aqua, Glycerin,
Cyclomethicone, Peat Extract, Cetyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Propylene
Glycol, Sorbitian Olivate, Biosaccharide Gum-1, Arctium Majus Root Extract,
Capryloyl Glycine, Sarcosine, Cinnamonium Zeylanicum Bark Extract, Xantham Gum,
Tetrasodium Edta, Allantolin, Panthenol, Carbomer, Sodium Hydroxide, Parfum.
Cena: waha się w granicach 30 zł
Dostępność: można go kupić w większości aptek, w Rossmannie, w SuperPharmie
Pojemność: 40 ml
Jak te
obietnice wyglądają w rzeczywistości? Muszę przyznać, że jest całkiem dobrze.
Od razu zaznaczam, że nie wierzę w ograniczenie powstawania zaskórników (jestem
zwolenniczką teorii, że tylko odpowiednimi kwasami jesteśmy w stanie
zminimalizować ilość zaskórników, a to
dzięki systematycznemu złuszczaniu skóry). Zwężenie porów również nie
nastąpiło, ale one są akurat wyjątkowo
oporne na moje wszelkie starania i zabiegi. Na plus mogę zaliczyć fakt, że nie
przyczynił się do powstawania stanów zapalnych, nie zapchał skóry, nie pojawiły
się podskórne grudki i nierówności (ale w tym względzie może to być zasługa
kwasów).
Przechodząc
do najważniejszej kwestii, czyli nawilżenia twarzy, to jest dla mnie
zdecydowanie wystarczające; nie czuję nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia cery w
ciągu dnia, a sam krem stanowi dobrą bazę pod mój filtr przeciwsłoneczny.
Dobrze wiemy, że wysokie filtry (nawet te o matującym działaniu), mogą po kilku
godzinach przysłużyć się do lekkiego
przetłuszczenia twarzy. Nakładanie dodatkowego, cięższego, nawilżającego kremu
mogłoby tylko niepotrzebnie obciążyć skórę. Krem Tołpy delikatnie nawilża
(myślę, że nie sprawdzi się u skór wyjątkowo odwodnionych, tym bardziej nie
polecam go posiadaczkom cer suchych), ale dzięki temu bardzo szybko się
wchłania i nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na twarzy. Wolałabym jedynak
bardziej żelową konsystencję, wydaję mi się, że wtedy wchłaniał by się
szybciej, a efekt zmatowienia skóry byłby jeszcze bardziej widoczny. Pomimo
tego, łatwo rozprowadza się na nim filtr, a później makijaż. Nałożony solo na
twarz rzeczywiście matuje na prawie cały dzień, z filtrem i makijażem
wytrzymuje bez poprawek dobrych kilka godzin.
Moja ocena:
4+/5
Używałyście tego kremu? Jak sprawował się na waszej skórze? A może macie innego faworyta, który zdetronizowałby produkt Tołpy? Czekam na Wasze komentarze.
Monika
Monika

Słyszałam o tym kremie, muszę go wypróbować. Czy mogłybyście napisać coś o ochronie na zimowe dni?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Zdecydowanie godny polecenia :) tak, mamy w planach taki post, także już niedługo pojawi się na stronie.
UsuńPozdrawiamy :)